NFT & Metaverse – nowe możliwości czy smutna przyszłość (część 2)

Przemek/ 16 sierpnia, 2022

Punki, małpy, śmierć a wirtualny świat, to tylko niektóre tematy, które przygotowałem dla Ciebie w tym wpisie. Jednym słowem kontynuujemy wyjaśnianie niezwykle popularnych terminów, jakimi są NFT i metaverse. Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji zapoznać się z wcześniejszym postem, to zachęcam serdecznie do rozpoczęcia przygody od części pierwszej.

Pokaż mi swoje NFT, a powiem ci kim jesteś

Rysunek 1. Znudzone małpy
(źródło: https://futurism.com/cent-nft-shutdown)

W 2021 roku o NFT można było usłyszeć dosłownie wszędzie. W tramwaju, na siłowni, w restauracji, biurach i innych publicznych miejscach nietrudno było zostać świadkiem rozmowy, w której główne skrzypce grały tokeny niewymienialne. Sam nieraz słyszałem, jak ktoś chwalił się swojemu rozmówcy nabytymi NFT. Niejednokrotnie też dostałem pytanie, czy warto dany token zakupić. Słysząc tylko to, można by stwierdzić, że NFT musiało zrewolucjonizować świat, skoro cieszy się tak wielkim zainteresowaniem. Niestety popularność danego rozwiązania niekoniecznie wiąże się z wielkimi przełomami. Spójrzmy na przykład na liczbę użytkowników aplikacji TikTok. Z przełomem ma to mało wspólnego, chyba że w tej definicji uwzględnimy uwstecznianie społeczeństwa. Niestety to, co jeszcze niedawno działo się na rynku NFT jest, lekko mówiąc, szaleństwem. Z drugiej jednak strony zachowania użytkowników potrafiły być bardzo interesujące.

Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że obecnie NFT reprezentuje głównie cyfrowe obrazki. Warto zastanowić się przez chwilę, dlaczego ktokolwiek chciałby wydać na nie swoje pieniądze. Powodów może być kilka. Pierwszym z nich może być unikatowość albo rzadkość danego przedmiotu, przy czym jeszcze raz powtórzę, że NFT jest prawem własności do konkretnej rzeczy, a nie przedmiotem samym w sobie. Działa tu dokładnie ten sam mechanizm, jaki spotkamy w przypadku zakupu jedynych w swoim rodzaju obrazów, samochodów, ubrań i innych przedmiotów tego typu. Podobnym powodem może być chęć posiadania czegoś, co było pierwsze w swoim rodzaju. Dokładnie tymi samymi motywami kierują się osoby, które próbują zakupić np. pierwsze wydanie danego komiksu. I mimo, że dla wielu może to się wydawać dziwne, ogromna rzesza ludzi pragnie pozyskać takie przedmioty.

Kolejną motywacją do zakupu NFT może być jego historia, a dokładniej chodzi o to, kto wcześniej posiadał konkretny token. W fizycznym świecie nietrudno znaleźć osoby, które dałyby się pokroić za kawałek ubrania, które było noszone przez ich idola. Z tego też względu NFT, które wcześniej było w posiadaniu popularnej osoby, może być bardzo wartościowe.

Na koniec jeszcze jeden powód, dla którego ktoś może chcieć zakupić konkretne NFT, a mianowicie użyteczność, która wiąże się z jego posiadaniem. Oznacza to w praktyce, że dzięki danemu tokenowi możemy np. uzyskać dostęp do specjalnych zniżek, usług albo wejść do jakiejś zamkniętej grupy.

Jeżeli teraz ktoś pomyślałby, że to są właśnie powody, przez które w zeszłym roku rynek NFT eksplodował, to byłby w ogromnym błędzie. Główną motywacją do zakupu poszczególnych tokenów była czysta spekulacja i chęć szybkiego wzbogacenia się. Nie zdziwiłbym się, jeżeli ktokolwiek w tym momencie popukał się w głowę, bo przecież ile warte mogą być cyfrowe obrazki. W takim razie przyjrzyjmy się kilku przykładom.

CryptoPunks to projekt, który stworzył 10 tys. grafik pikselowych punków w formie NFT. W 2021 roku CryptoPunk nr 3100 został kupiony za $ 7,58 mln. Może jesteś właśnie zszokowany, że są chętni zapłacić takie pieniądze za kilka pikseli. Nie jest to jednak najbardziej szalona sytuacja, jaka wydarzyła się w ostatnim czasie.

Mike Winkelmann, znany pod pseudonimem Beeple, stworzył cyfrową grafikę zatytułowaną „Everydays: The First 5000 Days”, która następnie została sprzedana za niecałe $ 70 mln. Z tej perspektywy wspomniany punk wydaje się być bardzo tani. Jednak wciąż nie jest to najwyższa cena, jaką zapłacono za tego typu aktywo. 

Najdroższym NFT sprzedanym w 2021 roku został obrazek pod tytułem „The Merge”. Nie wiem, czy ktokolwiek byłby w stanie odgadnąć ceną, jaką zapłacono za to „dzieło”, dlatego nie będę dłużej trzymał nikogo w napięciu i powiem, że sumarycznie kwota bagatela $ 91,8 mln! Tak jak wspomniałem wcześniej, rynek NFT jest bardzo szalony.

Wydaje mi się, że teraz łatwiej można zrozumieć, dlaczego wiele osób próbuje tak mocno spekulować na tym rynku. Przytoczone przykłady to tylko wierzchołek góry lodowej, a w ciągu ostatnich miesięcy niemal co tydzień można było słyszeć o jakiejś zwariowanej transakcji. Trzeba jednak szczerze powiedzieć, że większość osób traci na tym pieniądze. Zresztą podobnie jest w przypadku całego rynku kryptowalut. Bardzo często ktoś kupuje dosłownie cokolwiek, licząc tylko na to, że akurat jego NFT sprzeda się w przyszłości za miliony dolarów. Niestety zazwyczaj osoby te zostają z bezwartościowym tokenem w portfelu. 

Zanim przejdziemy do tematu metawersum, to chciałbym wspomnieć jeszcze o pewnych znudzonych małpach, które również zawojowały świat NFT, a mianowicie o Bored Ape Yacht Club.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Bored Ape jest kolejnym bezwartościowym projektem. Podobnie jak w przypadku CryptoPunks, tak i tutaj stworzono 10 tys. grafik, tym razem umieszczając na nich różne rysunkowe małpy. Trzeba przyznać, że same obrazki prezentują się naprawdę ciekawie, ale nie jest to powód, dla którego ta inicjatywa zyskała ogromną popularność. W pewnym momencie małpy zaczęły być skupowane przez znane osoby. I tak np. Eminem kupił małpę nr 9055, Madonna nabyła obrazek nr 4988, Tom Brady nr 3667, a Justin Bieber stał się posiadaczem egzemplarza nr 3001. Bez względu na to, co sądzisz o tych osobach, ważne jest to, że ich popularność przyczyniła się do rozpoznawalności Bored Ape Yacht Club.

Jednak znani nabywcy to nie jedyny znak rozpoznawalny tego projektu. Każdy posiadacz NFT z tej kolekcji ma wstęp na specjalne imprezy i spotkania organizowane wyłącznie dla społeczności Bored Ape. Ludzie od zawsze lubią czuć się wyjątkowi i twórcy tego projektu świetnie zdają sobie z tego sprawę. Dlatego tak dużo osób chce posiadać właśnie te tokeny, ponieważ niosą za sobą pewnego rodzaju użyteczność i przynależność do elitarnego grona.

Z ciekawostek dodam jeszcze, że w tym roku zespół stojący za Bored Ape stworzył swoją kryptowalutę o nazwie ApeCoin, którą rozdał posiadaczom małp. Każdy właściciel mógł otrzymać ponad 10 tys. APE, a cena jednego tokena w szczycie wynosiła ponad $ 26 . W takim wypadku wcześniejszy zakup NFT mógł się okazać bardzo opłacalny.

O tym, co dzieje się na rynku NFT, można by opowiadać godzinami, dlatego nawet jeśli ktoś nie chce być uczestnikiem tego świata, polecam od czasu do czasu sprawdzić, co aktualnie się w nim dzieje. Skoro już wiesz co nieco na temat NFT, to warto przejść do kolejnego tematu, jakim jest metaverse.

Nowy wspaniały świat…

Na początku postaraj wczuć się w następującą sytuację. Wyobraź sobie, że budzisz się rano o godzinie 7:00, wychodzisz na taras i delektujesz się pysznym śniadaniem, patrząc prosto na Wieżę Eiffla. Po wypiciu ostatniego łyka porannej herbaty przebierasz się w biznesowy strój i o godzinie 8:00 znajdujesz się w Warszawie na pierwszym dzisiejszym spotkaniu. Po około godzinie sesja rozmów zakończyła się, a Ty udajesz się do biura w Nowym Jorku, aby trochę popracować. O godzinie 12:00 stwierdzasz, że wypadałoby coś przekąsić, więc znajdujesz małą restaurację w Rzymie i tam robisz sobie chwilę przerwy. Po lunchu wracasz do pracy, tyle że tym razem udajesz się do biura w Londynie. Po ukończeniu wszystkich planowanych zadań dochodzisz do wniosku, że z chęcią byś chwilę pospacerował, dlatego już o godzinie 18:00 wybierasz się na przechadzkę po Wielkim Murze w Chinach. Pod koniec dnia rozkoszujesz się jeszcze zachodem słońca w Rio De Janeiro, a następnie pojawiasz się na imprezie na Ibizie, na którą zaprosili Cię znajomi. 

Przedstawiony powyżej plan dnia brzmi, lekko mówiąc, niewykonalnie. Owszem, w obecnej rzeczywistości nie ma możliwości, aby w ciągu kilku chwili znaleźć się na drugiej stronie globu, ale w metawersum wszystko staje się możliwe. Czym zatem tak naprawdę jest ten świat nieskończonych możliwości?

Wydaje mi się, że definicja przedstawiona przez Marka Zuckerberga jest bardzo trafna. Powiedział on, że metawersum to taki Internet, który nie jest przez nas obserwowany z zewnątrz, tylko uczestniczymy w nim jako jego część. Jeżeli nie za bardzo przemawia do Ciebie takie stwierdzenie, to możesz sobie wyobrazić, że metawersum jest próbą skopiowania i przeniesienia naszej rzeczywistości do świata wirtualnego. Wszystko to, a nawet więcej, co jest możliwe na co dzień w normalnym życiu, będzie dostępne w metawersum. Internet zrewolucjonizował komunikację między ludźmi, a metawersum, oprócz możliwości wymiany informacji, pozwoli na „realne” spotykanie innych osób, które mogą znajdować się bardzo daleko od nas. Jeżeli wciąż masz trudności z wyobrażeniem sobie takiej sytuacji, polecam obejrzeć film „Ready Player One”, w którym cały koncept opiera się właśnie o metawersum. Inną ciekawą produkcją, która wykorzystuje możliwość przebywania w wirtualnym świecie, ale w zupełnie innych okolicznościach, jest „Upload”. Nie będę spoilerował zabawy, więc powiem tylko, że seria w dosyć zabawny sposób prezentuje, co by się stało, gdyby istniała możliwość przeniesienia się do wirtualnego świata, zamiast odejścia na wieczność.

Na wstępie warto nadmienić, że metawersum samo w sobie nie jest niczym nowym. Powiedziałbym wręcz, że jest to raczej odgrzewany stary kotlet, z tą różnicą, że obecna technologia, w tym blockchain, zmieniła go w nowe danie. Jeśli chodzi natomiast o samą historię tego konceptu, to CNBC przygotowało bardzo ciekawą grafikę przedstawiającą jego losy. Nie będę omawiał wszystkich wydarzeń, wspomnę jedynie, że początki metawersum warto połączyć z samym wynalezieniem World Wide Web. Inną istotną datą może być powstanie gry pt. „Second Life”, która zgodnie z nazwą pozwalała na prowadzenie drugiego, wirtualnego życia. Następnie w 2009 roku startuje pierwszy blockchain, jakim jest Bitcoin, a w 2015 roku rodzi się pomysł na zdecentralizowany wirtualny świat o nazwie Decentraland. W międzyczasie wiele prac toczy się na placu boju rozszerzonej rzeczywistości, aż w końcu w zeszłym roku Facebook zmienia swoją nazwę na Meta. 

Jak widzisz, historia metawersum sięga już conajmniej kilkudziesięciu lat. Trzeba jednak przyznać, że obecnie koncept ten wciąż połączony jest głównie z grami komputerowymi, chociaż zaczyna się to powoli zmieniać, szczególnie jeśli spojrzymy na to, co dzieje się w blockchainowym świecie. Tylko co ma blockchain, a w szczególności NFT, wspólnego z metawersum, bo póki co nie za bardzo widać to połączenie? 

Multiwersum w metawersum

Rysunek 3. Multiverse
(źródło: https://www.livescience.com/multiverse)

Koncept multiwersum, nie mylić z metawersum, zakłada istnienie nieskończenie wielu równoległych rzeczywistości. Założenie to oznacza, że my sami istniejemy również w innych światach, tyle że nasze losy mogły potoczyć się tam zupełnie inaczej. Każda z tych rzeczywistości toczy się swoim życiem, a wszystko to, co drudzy my zrobimy lub nabywamy w innym miejscu, nie ma na nas wpływu. Przy tej okazji polecam tegoroczny film pt. „Everything Everywhere All at Once”, który porusza właśnie tę tematykę, według mnie w bardzo ciekawy sposób, przy czym zaznaczam, że nie każdemu taki typ rozrywki przypadnie do gustu. Jeśli lubisz Ricka i Mortiego, to film ten na pewno Ci się spodoba, w przeciwnym razie może być różnie :). 

Dlaczego w ogóle poruszyłem tutaj temat multiwersum? Niektórzy mogą sądzić, że metawersum będzie tylko jednym wirtualnym światem, w którym wszystko będzie się odbywało. Prawda jest, że do momentu wejścia w życie technologii blockchain taka koncepcja miała największy sens. Po co miałoby istnieć kilka zupełnie różnych wirtualnych rzeczywistości, skoro czas spędzony w jednym ze światów nie miałby żadnego wpływu na inny? Oznacza to, że jedyny sens miałoby korzystanie z rozwiązania, które używane by było przez większość osób. Natomiast dzięki blockchainowi, a w szczególności NFT, możemy niejako stworzyć multiwersum w świecie metawersum. Dzięki temu możemy przenosić między różnymi światami rezultaty, wynikające ze spędzenia czasu w jednym z nich.

Metaverse, tak jak wcześniej wspomniałem, ma być z założenia przeniesieniem wszystkiego z naszego świata do tego wirtualnego. Oznacza to w sumie, że ludzie będą tam robili między innymi to, co mogą robić teraz na co dzień. Zatem będą spotykać się ze znajomymi, będą pracować (to już się dzieje), ale przede wszystkim będą nabywać różnego rodzaju wirtualne przedmioty oraz aktywa. Ponieważ całość odbywać się będzie w cyfrowym świecie, to dobrze by było mieć możliwość zapisania wszystkich praw własności w taki sposób, aby po pierwsze łatwo zweryfikować prawowitego właściciela, a po drugie żeby w razie upadku jednego wirtualnego świata, nie przepadły nam wszystkie nabyte dobra. Tutaj na scenę wchodzi właśnie NFT.

Jak już wcześniej powiedziałem, NFT może być traktowane jako cyfrowy certyfikat reprezentujący prawo własności do jakiekolwiek rzeczy. Co więcej, połączenie go z cyfrowymi przedmiotami jest bardzo łatwe, ponieważ wszystko znajduje się w wirtualnym świecie. To wszystko możliwe jest oczywiście dzięki technologii blockchain, która sprawia również, że taki certyfikat jest niepodrabialny. Jednak jeszcze większą zaletą użycia tego rozwiązania jest fakt, że blockchain jest technologią otwartą i publiczną. Niesie to za sobą pewną ciekawą konsekwencją, a żeby lepiej ją zrozumieć, posłużę się poniższym przykładem gry komputerowej.

Piotrek jest zapalonym graczem RPG. Kiedy tylko ma czas wolny, spędza go, siekając różnego rodzaju potwory w swojej ulubionej grze pt. „Rzeźnik”. Jego rycerz jest już jedną z najlepszych postaci w tym świecie, a dzięki swojej wytrwałości Piotrek posiada kilka najbardziej unikatowych przedmiotów. Jednak po pewnym czasie wychodzi nowa gra, stworzona przez całkiem oddzielną firmę, pt. „Siekaj i rządź”. W tym momencie Piotrek ma dylemat, czy przerzucić się na nową produkcję. Z jednej strony wszyscy ją chwalą, z drugiej zaś musiałby rozpocząć wszystko od nowa. Cały czas, który spędził w „Rzeźniku”, można by uznać za zmarnowany, ponieważ nie jest w stanie przenieść ani umiejętności swojego rycerza, ani super cennych przedmiotów. A co, jeśli jednak byłoby to możliwe? Wtedy mogłoby się okazać, że ludzie ze świata „Rzeźnika” zaczną odwiedzać katakumby w „Siekaj i rządź” i vice versa. Na szczęście oba światy oparto o blockchain, a wszystkie przedmioty zapisane są w formie NFT. Dzięki temu każdy przedmiot dostępny jest publicznie, przez co twórcy obu gier mogą w łatwy sposób wszystko zintegrować. W ten sposób powstaną dwa różne światy, które są ze sobą połączone poprzez most zbudowany z NFT.

Przedstawiony powyżej przykład demonstruje to, czym w przyszłości może być metaverse. Zatem będą istniały różnego rodzaju światy, stworzone przez oddzielnych twórców, a czas spędzony w jednym z nich będzie miał też znaczenie w każdym innym. Oczywiście wszystko zależeć będzie od założycieli, ponieważ mogą oni uznać, że nie chcą integrować się z niektórymi NFT, ale wtedy oznaczać to może odpływ użytkowników, a w konsekwencji upadek firmy. Co więcej, w razie zamknięcia się jednego świata, w łatwy sposób będziemy mogli przenieść się do drugiego.

Czy w takim razie metawersum jest czymś, czego ludzkość potrzebuje? Szczerze powiedziawszy, sądzę, że nie. Uważam, że sama idea jest bardzo interesująca, a koncept wirtualnego świata niesie za sobą wiele nowych możliwości. Spotkanie ze znajomymi, którzy znajdują się tysiące kilometrów od nas? Nic trudnego. Wieczorny lot w kosmos? Zapnij lepiej pasy! Obawiam się jednak, że tak jak każda technologia, która daje ogromne możliwości, tak i ta zostanie wykorzystana w głównej mierze do marnowania czasu i oddalania się ludzi od siebie. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że większość ludzi, zamiast spotykać się na żywo, wybierze siedzenie w wirtualnych goglach.

Niemniej jednak zarówno NFT, jak i metawersum odmieni znacząco nasz świat. Czy na lepsze, czy na gorsze, to się jeszcze okaże, ale zanim do tego dojdzie, minie jeszcze sporo czasu. Z jednej strony istnieje mnóstwo pomysłów, jak wykorzystać te rozwiązania, z drugiej obecne komputery wciąż dysponują za małą mocą obliczeniową, żeby udźwignąć realistyczne wirtualne światy. Oprócz tego kolejną istotną kwestią będą wszelkiego rodzaju regulacje prawne, ponieważ metawersum doświadczy również problemów znanych z rzeczywistego świata. Jeżeli ktoś chciałby jednak zobaczyć namiastkę metawersum i połączenia go z NFT, może dołączyć do świata Decentraland i odwiedzić tam biura otwarte przez JPMorgan lub chociażby sprawdzić, co obecnie Sotheby wystawia w swojej galerii.

Po przejściu przez teorię, dobrze by było skupić się na praktyce. Ale zanim zaimplementujemy swoje NFT, musisz poznać jeszcze jedno zagadnienie, które przyda się nam w kodowaniu. Dlatego kolejny wpis będzie dotyczył zdecentralizowanego przechowywania plików :).

Share this Post
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments